Myanmar-Mnisi i mniszki

mnich,birma,myanmar

    Gdy po raz pierwszy przyjedziecie do Birmy, najprawdopodobniej wylądujecie na lotnisku w Rangoon. Następnie przejedziecie do centrum miasta. Po drodze będziecie mijać bardzo wiele złotych stup w świątyniach i ogromną ilość buddyjskich mnichów odzianych w bordowe habity i mniszek ubranych na różowo. Po dłuższym pobycie w Myanmar zauważycie, że to wcale nie w Rangoon mnichów i mniszek jest najwięcej, ale ja piszę tutaj wyłącznie o pierwszym wrażeniu.


Birma jest jednym z najbardziej buddyjskich krajów świata. Ponad 78% ludności deklaruje jako swoją religię buddyzm (niektóre źródła podają nawet 89%). Tylko w Tajlandii większa część populacji uważa się za buddystów - 95% społeczeństwa. W zasadzie spotkacie w tym kraju wyłącznie buddystów w odmianie theravada - tradycji bardziej ascetycznej, niż rozpowszechnionej w niektórych obszarach Indii, Nepalu, Tybetu, Chin, Japonii tradycji mahayana. To jeden z czynników, dla których mnichów, a zwłaszcza mniszek jest tu znacznie więcej, niż w innych krajach.


Dzisiaj to właśnie mnisi będą tematem naszej prezentacji. Zanim jednak zrobimy następny krok, będziecie musieli odrzucić wszystko to, co kojarzy Wam się z życiem klasztornym w rozumieniu Kościoła Katolickiego. Zdecydowana większość buddyjskich mnichów, w przeciwieństwie do chrześcijańskich, wstępując do klasztoru, nie ma w planach pozostania w nim na całe życie. Co więcej - większość chłopców mnichami staje się w swoim życiu dwukrotnie. Pierwszym razem w wieku pomiędzy 7, a 10 lat. Wtedy stają się "samanera", czyli nowym mnichem i pozostają w klasztorze najczęściej 3 miesiące, jakkolwiek są całkowicie wolni i mogą wrócić do domu w każdej chwili - czasem wcześniej, lecz częściej znacznie później - zwłaszcza w biedniejszych okolicach kraju, gdzie pobyt w klasztorze oznacza również darmową edukację. W wiejskich okolicach bardzo często wejście w stan "samanera" organizuje się bardzo uroczyście, przebierając chłopców w odzienie przypominające królewskie szaty. Następnie symboliczne odtwarzając drogę, jaką przebył Budda, na równie królewsko ozdobionych koniach, a czasem nawet na słoniach, rodziny odprowadzają swoje pociechy do klasztorów, gdzie głowy chłopców są golone, po czym zostają oni przebrani w mnisie habity i dostają swoje miski na ofiary... i to właściwie wszystko, co mnich może posiadać - odzież, którą ma na sobie, miskę, a niektóre klasztory dopuszczają jeszcze parasol. Młody mnich musi przestrzegać 10 reguł- przykazań "dasa - sila".
Jeśli ktoś z Was jest ciekawy, to podaję link do tych reguł: https://pl.wikipedia.org/wiki/Wskazania_buddyjskie

Jak już wcześniej wspominałem, czasem chłopcy zostają w klasztorze na dłużej, niż oczekiwane 3 miesiące - bywa, że na wiele lat, a bywa również, że na całe życie. Dla tych, którzy zostają na wiele lat, klasztory zapewniają edukację czasem całkiem przyzwoitą, a innym razem na naprawdę wysokim poziomie.
Drugim razem idzie się do klasztoru już jako dorosły mężczyzna - najczęściej w wieku ok. 20 lat. Na ogół zostaje się wtedy w habicie przez rok, chociaż i tu każdy ma wolną wolę jak długo chce zostać. Zdarza się ( chociaż rzadko), że jest to krócej, ale często bywa, że dłużej - nawet na całe życie. Życie dorosłego mnicha jest już bardziej obwarowane przykazaniami. Najczęściej jest ich 227, chociaż może być i więcej. Najbardziej restrykcyjne są klasztory przestrzegające reguły 3 kroków. Znaczy to tyle, że oprócz wszystkich innych przykazań mnichowi nigdy nie wolno spojrzeć na dystans dalszy, niż 3 kroki.

Do monastycznego życia w Birmie będę jeszcze wracał przy okazji innych prezentacji z tego kraju. Zanim jednak zakończę, chciałbym w skrócie opowiedzieć o mniszkach, które raczej bardzo rzadko spotkacie w innych buddyjskich krajach, prócz Birmy.

Tutaj sprawy są bardziej skomplikowane i prawdę mówiąc nie wszystko jest dla mnie zrozumiałe. W zasadzie tradycja mniszek "wymarła" dosyć dawno temu. Dopiero niedawno wskrzeszona przez żeński klasztor w Nakhom Pathom w Tajlandii w 2003 roku, kiedy to została wyświęcona pierwsza, współczesna mniszka w tradycji buddyzmu theravade. Skąd zatem tak wiele mniszek na ulicach Rangoon? Otóż tak naprawdę wszystkie one są nowicjuszkami (thilashin), a nie mniszkami (bhikhuni) w pełnym tego słowa znaczeniu. Różnica jest taka, że tylko bhikhuni może osiągnąć status "Oświeconej", czyli Buddy. Thilashin natomiast, aby osiągnąć ten status najpierw musi stać sie poprzez reinkarnację mężczyzną.  Tak więc widzicie, że Buddyzm w pierwszej swojej fazie pozbawiony był jakiegokolwiek szowinizmu. Jednak ten od zawsze był obecny w społeczeństwach, wśród których rozszerzała się ta religia i w końcu do niej przeniknął. Budzący się jednak w dalekowschodniej Azji feminizm rozpoczął marsz buddyzmu w kierunku jego źródeł i tylko czas okaże, czy jest to kierunek permanentny.


Teraz zapraszam Was do oglądania zdjęć. Wszystkie zrobione wyłącznie na terenie, lub w pobliżu Rangoon, pomiędzy rokiem 1998, a 2008.


klasztor,toaleta,birma,mnisi
Poranna toaleta w jednym z większych klasztorów w pobliżu świątyni Shwedogon.

mnich,toaleta,klasztor,birma
Poranna toaleta w jednym z większych klasztorów w pobliżu świątyni Shwedogon.

 Wesołe życie mnicha

Czasem młodych mnichów odwiedzają rodziny i częstują nadzwyczajnym posiłkiem...jednak musi
to być przed południem. Często zdarza się, że małych mnichów, tych którzy przybyli z daleka,
"adoptują" lokalne rodziny i o nich dbają.

Przerwa w czasie porannego "obchodu" 

Mały mnich

Niektóre z klasztorów (zwłaszcza te duże), przygotowują młodym mnichom drugi posiłek, po który ustawiają się oni w kolejce.

Kolejka po posiłek
W kolejce po posiłek
Drobny datek pieniężny ( tu 100 kiatów wartych wówczas ok 6.5 centa)


Zbieranie ofiar na miejscowym targu
W drodze do świątyni
Ten mnich właśnie przyjechał do Rangoon, by studiować w narodowej uczelni buddyjskiej ( jak wywnioskowałem, to coś, jak odpowiednik polskiego KUL)

Na zdjęciu powyżej i kilku poniżej, mnisi na ulicach Rangoon






Ten mnich przybył tu pewnie z Laosu, lub Tajlandii, lub też z jakiegoś nadgranicznego klasztoru - 
     jednego z tych, które dopuszczają szafranowy habit.

Opat jednego z najstarszych klasztorów w pobliżu Shwedogon.


W zasadzie każdy eremita ( zdradza go brązowe odzienie) to również mnich. Część z nich próbuje 
     ustanowić własną regułę i w końcu założyć własny klasztor.

Przyklasztorne szkoły są najczęściej koedukacyjne. Bywa, że i same klasztory również są  koedukacyjne, jednakże pomieszczenia dla dziewcząt i chłopców są ściśle rozdzielone.

 Przyklasztorne szkoły nauczają nie tylko buddyzmu, ale bardzo dbają o ogólną edukację 
          swoich uczniów. 


Mniszki na ulicach i w świątyniach Rangoon. Mniszki nie są w żadnym stopniu podległe 
             i służebne klasztorom męskim. 







Do tematu mnichów powrócimy jeszcze w kolejnych częściach podróży po Birmie.

46 komentarzy:

  1. Znowu tyle się dowiedziałam! Szanuję bardzo ich religię, ale nieproszone opinie same mi się klarują. Im większa bieda, tym większa potrzeba duchowości. Dośc wcześnie są odrywani od rodziców, nawet jak moga wrócić, to przecież jeszcze dzieci. Dobrze, że jest szkoła i dobrze, że brzuszki im napełnią. Starzy mnisi wyglądąją tak dostojnie, tajemniczo. Ciekawa jestem czy naprawdę ich dusze osiągnęły wysokie oświecenie. Czy gdyby mieli z czego rezygnować, przyszłoby im równie łatwo.
    Ja myślę, że jeżeli istnieje reinkarnacja, to każdy mężczyzna urodzi się kiedyś kobietą, żeby była sprawiedliwośc dziejowa.
    Cudowne zdjęcia, bardzo interesujący wpis. Dziękuję i pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zacznę może od końca. Mężczyzna może się oczywiście urodzić ponownie jako kobieta, ale byłaby to "bad karma" :) Mężczyzna z założenia był juz wcześniej kobietą.
      Co do dzieci - wydaje mi się, że w ich przypadku to nie o duchowość chodzi, ale o aspekty jak najlepszego wychowania i przygotowania do życia w społeczeństwie. W tym wczesnym okresie dzieciaki nabywają bardzo cennych umiejętności społecznych. Wyzbywają się też naturalnego jeszcze w tym wieku egocentryzmu ( oczywiście nie do końca - a przynajmniej nie ci, którzy są tam tylko 3 miesiące).
      Piszesz o korelacji z duchowością... to chyba zależy od tego, jak zdefiniujemy "duchowość". Dla mnie niekoniecznie musi ona iść w parze z religią. Natomiast korelacja biedy i religii jest w zasadzie bardzo mocna pod każdą szerokością geograficzną. To metoda kompensacji nazywana w psychologii "słodkimi cytrynami"...to oczywiście tylko moja opinia.
      Dziękujemy za wizytę i mamy nadzieję, że nie był to czas stracony!

      Usuń
  2. Birma jest niezwykle fascynująca. Wierzę, że będę mogła tam wrócić. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My też mamy nadzieję wrócić tam...najlepiej z własnym środkiem transportu :)Dziękujemy za wizytę i pozdrawiamy

      Usuń
  3. Wielki szacunek za ogrom wiedzy i przepiękne zdjęcia we wpisie. Prawdopodobnie wybierzemy się do Birmy, zapewne nie przygotowałabym się tak dobrze do wyprawy, gdyby nie Twój wpis.
    Pozdrawiam i dziękuję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zaden "ogrom wiedzy"...wręcz przeciwnie - zdecydowany niedostatek! Niestety mimo tego, że o pewnych aspektach opowiadano mi na miejscu i do tego próbowałem cokolwiek czytać, to nie tak wiele rozumiem z całego konceptu buddyzmu - a przynajmniej nie tyle, ile bym chciał :)
      Pozdrawiamy i zapraszamy ponownie!

      Usuń
  4. Jak zwykle świetna relacja i fotorelacja! Z przyjemnością się czytało i co ciekawe - nie spotkałam się wcześniej z pojęciem "mniszki buddyjskie", zawsze kojarzyło mi się to typowo z mężczyznami. Człowiek uczy się przez całe życie.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Patrycjo - w sumie to niewiele jest w buddyzmie mniszek poza Birmą...a zważywszy na dodatek, że to nie do końca są mniszki, to w ogóle temat staje się bardzo ograniczony. Cieszę się, że dowiedziałaś się czegoś nowego. Pozdrawiamy i zapraszamy w przyszłości!

      Usuń
  5. Zachwycający reportaż i kolejna dawka wiedzy z dalekich stron- dziękuję!:)
    Mam znajomą w Szkocji, przekonwertowała się na buddyzm. Często podróżuje do takich klasztorów. Jej dom jest pełen pamiątek, drobiazgów religijnych i fotografii. Jestem laikiem jeśli chodzi o szczegóły tego wyznania, więc z ciekawością czytam Wasze artykuły i zachwycam się zdjęciami, które wciągają w ten klimat. Dobra robota- jak zwykle z resztą ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Problem w tym, że i my jesteśmy w tej dziedzinie zupełnymi laikami także :) Jak już wcześniej pisałem, wiele zagadnień jest dla mnie zupełnie niezrozumiałych. Może cokolwiek wyjaśni się przy okazji następnej wizyty w tym kraju.
      Dzięki za wizytę! pozdrawiamy!

      Usuń
  6. Niezwykły to świat, tak innym od tego z którym obcujemy na co dzień. Bardzo ciekawy i pięknie pokazany na fotografiach temat. Zatęskniliśmy za Azją...Pozdrawiamy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My też tęsknimy za ta daleką Azją. Dziękujemy i odpozdrawiamy! :)

      Usuń
  7. Przepiękne fotografie, wspaniałe portrety, świetny opis, i ta purpura z różem, wszystko tak inne od naszego świata, dla mnie bomba.
    Dobrze, ze prowadzicie zapisy Waszych podróży, to przyjemność czytania i oglądania,
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gabrysiu, bardzo dziękujemy za miły komentarz i pozdrawiamy.
      Tych wpisów jeszcze trochę będzie, to zapraszamy-)

      Usuń
  8. Dziękuję za wpis. Przepiękne zdjęcia!

    OdpowiedzUsuń
  9. Pewnie nigdy tam nie pojadę, ale tradycja buddyjska bardzo mnie interesuje. I te piękne zdjęcia :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlaczego mówisz nigdy?
      Jak pojedziesz, czego życzymy,to daj znac!
      Dziękujemy i pozdrawiamy!!

      Usuń
  10. Odpowiedzi
    1. Nie! Mnichami zostają zwyczajowo. Czasem z biedy, albo zamieszkiwania z dala od szkół zostają w klasztorach na dłużej, aby zdobyć wykształcenie.

      Usuń
  11. Przepiękne zdjęcia, niesamowite miejsce. Wspaniała historia! :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Buddyzmem interesuję się od dawna.Birma,kraj który chcę zobaczyć.Pięknie opisane i fantastyczne zdjęcia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękujemy i zapraszamy na następne części.
      Pozdrowienia-)

      Usuń
  13. Doskonała fotorelacja. Znakomity artykuł z którego dowiedziałam się wielu informacji o których nie miałam pojęcia. Cudne, magiczne zdjęcia. Całość wyjątkowa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pięknie dziękujemy za komentarz i miłe słowa!
      Pozdrawiamy serdecznie-)

      Usuń
  14. To jest tak inne i bardzo fascynujące. Przedstawiacie informacje o mnichach i mniszkach w bardzo przystępny sposób. A zdjęcia fantastyczne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla nas to zupełnie inny świat.
      Dziękujemy i pozdrawiamy!

      Usuń
  15. Wspaniałe zdjęcia i wielka przyjemnośc czytania, tak sobie własnie myślałam o tych wszystkich dzieciach i pozniej młodych chłopcach, męzczyznach. mają w sobie tyle skupienia, ciekawe jak taki pobyt w klasztorze wpływa na ich dorosłe życie. To budzi wielki podziw, zwłaszcza gdy jak patrzę na dzieci w krajach zachodu ,wydają się być tak zachłanni, mało cierpliwi i tu taki kontrast. Pomału i rozważnie z uwagą na wszystko. Wspaniałe !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo trafne spostrzeżenia.Dzieciaki powinno się tam wysyłac do klasztoru na miesiąc.Bez smartfonu i wszelkich dóbr. Może by to ich czegoś dobrego nauczyło.
      Dziękujemy i pozdrawiamy-)

      Usuń
  16. I tak oto przeniosłam się do krainy mnichów. Dzięki za tę wycieczkę ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Trafiłam na blog przypadkiem ale chyba będę 2czeaciej zaglądać. Super tekst, dużo informacji na poziomie 😊😍

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy i zapraszamy do naszych innych wpisów.
      Pozdrawiamy-)

      Usuń
  18. Piękne zdjęcia, ale mnie zawsze bardziej tekst interesuje. I tu moje ogromne zaskoczenie! Zawsze, naprawdę zawsze myślałem, że droga mnicha, to tak - NA ZAWSZE. Myślałem, że jak w chrześcijaństwie, do klasztory wstępuje się raz i zostaje do końca życia.
    Nieźle, taka informacja mi się podoba, coś zupełnie nowego

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No widzisz, ciągle się człowiek uczy czegoś nowego-)
      Dziękujemy za komentarz i pozdrawiamy!

      Usuń
  19. Birma to zdecydowanie jedno z najpiękniejszych miejsc jakie widziałam w życiu i chciałabym tam jeszcze wrócić. A mnisi budzą we mnie wyjątkowy sentyment :) Sama mam sporą kolekcję ich zdjęć :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Mnie zawsze wzrusza moment kiedy wyobrażam sobie ten "inny" świat. Tak bardzo odrębny od naszego, gdzie jest ciągły gwar i pęd. Czasem motywuje mnie to do tego, żeby wyłączyć się na chwilę i sięgnąć chociażby do książki albo zagrać w planszówkę. Ciekaw jestem czy ludzie z tych "innych" światów bardziej zazdroszczą mi globalnej łączności, czy ja im izolacji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ostatnie dylemat zawsze możesz sprawdzić Adamie. Jedź do Birmy i wstąp na parę miesięcy do klasztoru. Później podziel się z nami nowo zdobyta wiedzą :) Anglicy mówią, że "trawa jest zawsze zieleńsza u sąsiadów za płotem" :) Można by mówić, że najlepiej wziąć trochę z jednego i trochę z drugiego...ale tak się chyba zrobić nie da. Dziękujemy za odwiedziny!

      Usuń
  21. Piękne miejsce. Bardzo ładne zdjęcia.

    OdpowiedzUsuń
  22. Warto było poznać ludzi i miejsca, gdzie życie toczy się nie wokół pieniądza (bieda jak widać jest wszechobecna), ale wokół religii i rodziny.
    Dziękuję Wam za ich przybliżenie.
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  23. Grażyno - tam także wokół pieniądza się toczy - tyle, że najczęściej na poziomie egzystencji, a nie zakupu większego domu, większego auta, większego motocykla, większych cy...no wiesz - atrybutów :), czy też czegokolwiek innego - większego. W najbliższych dniach trochę przybliżymy też zwykłych mieszkańców dawnej stolicy kraju. Dziękujemy za odwiedzenie naszego bloga! Pozdrawiamy!

    OdpowiedzUsuń
  24. Bardzo interesująca opowieść o tamtym świecie. A zdjęcia cudowne!!!!

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Hooltaye w podróży , Blogger