Australia-Wilsons Promontory

wilson promontory,australia,park narodowy


   
  Lecąc do Australii, każdy chciałby zobaczyć wszystkie atrakcje opisane w przewodnikach i to najlepiej w dwa, lub trzy  tygodnie. Niestety jest to absolutnie niemożliwe. Trzeba coś wybrać.

Chcieliśmy Wam zaproponować miejsce, do którego nie docierają autokary z turystami. Udajemy się na sam koniec kontynentalnej Australii. Na południu  stanu Wiktoria, położony jest przepiękny park narodowy Wilsons Promontory. To dziki i niezaludniony obszar. Weekendy i święta spędzają tu  głównie mieszkańcy Melbourne. Park położony jest około 200 km na południowy wschód od tego miasta.W Wilsons Promontory znajduje się centrum turystyczne Tidal River, oferujące około 500 miejsc campingowych.Trzeba  je rezerwować z dużym wyprzedzeniem. Do centrum turystycznego prowadzi asfaltowa droga i tu się kończy.


wilson promontory,park narodowy,australia
Dojeżdżamy do Wilsons Promontory


Po parku możemy poruszać się szlakami turystycznymi o różnej długości i różnym stopniu trudności. Bardzo ciekawa jest trasa, licząca sobie 20 km długości w jedną stronę, prowadząca do latarni morskiej. Nie ma w niej noclegu, więc należy zabrać namiot, prowiant i przenocować w buszu. Wędrując po parku, wśród ekaliptusów, ogromnych paproci i wiecznie zielonych krzewów banksji, możemy  spotkać kangury, emu, koale, wollabies, kolczatki, urocze wombaty i węże oraz dużo gatunków ptaków.

Odwiedzając Wilsons Promontory, należy być przygotowanym na nagłą zmianę pogody. Jest tu wilgotno i wietrznie. Bardzo często pada deszcz, latem bywają upały. W zimie jest zimno. Półwysep, na którym położony jest park, oferuje nam również plaże, zatoczki, klify, wydmy i wspaniałe punkty widokowe. Najbardziej znane to Mt Oberon i Mt Bishop.


wilson promontory,australia,park narodowy
Dojeżdżamy do Wilsons Promontory


Byliśmy w Wilsons Promontory dwa razy. Pierwszym razem wejście na Mt Oberon było zamknięte z powodu lawiny błotnej, która odcięła drogę do parkingu. Poszliśmy więc bardzo wczesnym rankiem na Mt Bishop. Według tablicy informacyjnej trasa ma 3,7 km długości, co zajęło nam około półtorej godziny marszu na szczyt. Prowadzi tam dosyć wąska, kręta ścieżka, między gęstymi krzewami, eukaliptusami i paprociami. Na górze było już kilkoro turystów.Widoki przepiękne, po lewej Picnic Bay, po prawej Whisky Bay oraz lazurowy ocean. Zrobiliśmy zdjęcia  i po zejściu ze szczytu poszliśmy na Whisky Bay.




wilson promontory,park narodowy,australia,półwysep
Fragment parku narodowego
Kiedy przyjechaliśmy tu po trzech latach, postanowiliśmy wejść na Mt Oberon. Na szczyt prowadzi w miarę dobrze utwardzona droga, jak informuje tablica, mamy do pokonania 3,4 km. Wchodzi się od  półtorej do dwóch godzin. Cały czas pod górę, między eukaliptusami i paprociami, które i tak dają niewiele cienia w czasie upałów. Koniecznie trzeba zabrać ze sobą zapas wody i nakrycie głowy.Te wszystkie niedogodności to nic, najbardziej we znaki dają się muchy. Upierdliwe, niezmordowane, pełne energii, australijskie muchy. Na szczycie wiało i było już sporo turystów. Widoki były tak piękne, że nie chciało się wracać. Warto tu dotrzeć przed zachodem słońca, który jest najlepiej widoczny z tego miejsca.

wilson promontory
Tablica informacyjna


W drodze na szczyt


Droga na szczyt

Eukaliptusy i paprocie

W drodze
Banksja

Widok ze szczytu Mt Bishop.Po lewej Picnic Bay, po prawej Whisky Bay

Widok ze szczytu

Widok ze szczytu

W dole widoczne  centrum turystyczne

Fragment parku
Widok na park

Na plaży

Na plaży

Whisky Bay

Whisky Bay

Whisky Bay

Kąpiel w oceanie

Na plaży

Na plaży

Na plaży

Rodzinka na plaży

Whisky Bay

Widok na ocean
Nad oceanem



Na szczycie Mt Oberon

Widok z Mt Oberon

Widok z Mt Oberon
Turyści na Mt Oberon

Zachód słońca

Zachód słońca widoczny z Mt Oberon

Zachód słońca widoczny z Mt Oberon

39 komentarzy:

  1. Rewelacja jak zwykle..od razu poprawia mi humor.pozdrawiam gorąco a za oknem pada ❄

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super, że przyczynilismy się do poprawy Twojego humoru!
      Dziękujemy i pozdrawiamy-)

      Usuń
  2. Za każdym razem, gdy oglądam zdjęcia z australijskiego wybrzeża, to popadam w zachwyt.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło nam, Australia to przepiękny kontynent.
      Wilsons Promontory jest wyjatkowo urodziwym miejscem.
      Pozdrawiamy-)

      Usuń
  3. Wow, piękne miejsce ale ciekawa jestem czy w rzeczywistości jest tak ładnie jak na Twoich zdjęciach? Bo zdjęcia są naprawdę niesamowite. Mam nadzieje, że już niedługo uda nam się odwiedzić Australię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No coś Ty! W rzeczywistości za każdym drzewkiem stosy śmieci po wombatach, zawijających sreberka...a może to świstaki były? W rzeczywistości woda aż "ocieka" brudem i w barwie przypomina coś nieświeżo brązowego, a na plażach hałdy odpadów niewiadomego pochodzenia. Drzew też żadnych nie ma - narzędziem do klonowania w photoshopie je wykreowaliśmy :) ...no a tak naprawdę - pamiętaj że barwa wody zmienia się w zależności od sezonu. Latem jest lazurowa, a zimą stalowo-szara z odcieniem ciemnej zieleni.

      Usuń
  4. OMG, chyba czas wyruszyć do Australii :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na świecie jest wiele pięknych miejsc, w tym Australia.
      Pozdrawiamy!

      Usuń
  5. Pokazujecie piękne miejsca poza utartymi szlakami. Mnóstwo ciekawych informacji i uczta dla oczu. Przeczytanie takiego posta jak ten to czysta przyjemność, zdjęcia jak zawsze piękne :) Pozdrawiamy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Staraliśmy się jeździc w mniej znane miejsca, poza szlakami turystycznymi.
      Bardzo dziękujemy za miłe słowa i również pozdrawiamy!

      Usuń
  6. Piękne miejsce !.
    Pozdrawiam .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękujemy,chociaż nie wiemy komu.
      Pozdrowienia-)

      Usuń
  7. Jakie piękne zdjęcia, krajobrazy mega. Australią można się zachwycić ,na pewno jeszcze tam kiedyś pojadę ❤️

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękujemy i życzymy kolejnej podróży do Australii!

      Usuń
  8. Irenko i co ja mam tym razem napisać :) pokazujesz mi tu same cudowne miejsca. Jesteś moją inspiracją i kobietą która bardzo podziwiam :) bardzo się cieszę że mogę popatrzec na te cuda tu u Ciebiei czekam na kolejne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za miłe słowa Aniu i gorąco pozdrawiam!
      Irena

      Usuń
  9. Zdjęcia wgniatają w fotel! A jak z kosztami wycieczki do Australii? Chodzi mi o koszty codziennego życia, transportu, telekomunikacji

    OdpowiedzUsuń
  10. Te koszty mogą być bardzo zróznicowane. Wszystko zależy od tego, czego oczekujesz po takim wyjeździe. Zdecydowanie najdrożej wypada zwiedzanie outbacku, czyli tej części Australii, która jest daleka od wspaniałych plaż, czy też dużych miast. Transportu publicznego nie ma i żeby dojechać w ciekawe miejsce to w tej części kraju, gdzie jest tylko kilka dróg asfaltowych musisz wypożyczyć auto terenowe. Wypożyczenie takiego auta jest dosyć drogie, a do tego pije ono sporo paliwa...a paliwo w tych pustkowiach kosztować potrafi naprawdę sporo. Za to namiot ( jeśli masz możesz rozbijać gdziekolwiek ( no prawie) i nic za to nie zapłacisz. W miastach jest zdecydowanie taniej, ale i tak koszty są niewiele niższe, niż w Szwajcarii, a na pewno wyższe niż w Niemczech. Wyjątkowo drogie jest w Australii cokolwiek, co wiąże się z tak zwaną "usługą"... czy to będzie obiad w restauracji, czy też pubie, czy zorganizowana wycieczka.

    OdpowiedzUsuń
  11. Chyba pora na Australię! Ale może w przyszłym roku :)

    OdpowiedzUsuń
  12. cudowne miejsce i widzać ze warto napradę go odwiedzic :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Jak pięknie! Zazdroszczę Wam tej podróży!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Druga połówka bloga, czyli Marek, mieszka na stałe w Australii.
      Czasami mamy więc okazję pozwiedzac ten cudny kraj.
      Pozdrawiamy-)

      Usuń
  14. Wow! To miejsce robi ogromne wrażenie. A z naszej perspektywy to jest sam koniec świata. :) Te paprocie i eukaliptusy wyglądają, jak z jakiejś kompletnie innej rzeczywistości. Coś przepięknego i zapisuję sobie tą miejscówkę do odwiedzenia, kiedyś.

    OdpowiedzUsuń
  15. Oświadczam oficjalnie, że publikowanie Waszych zdjęć powinno być zabronione, zablokowane dla mnie, bo za każdym razem, gdy je oglądam to się wzruszam i łzy ciekną mi po policzkach! Tak pięknie, że aż niewyobrażalne. A mówią, że żadne zdjęcie nie odda rzeczywistości. Więc jeśli Wasze cuda mają jej nie oddawać tylko jest jeszcze piękniej to ja się pakuję w tym momencie i ruszam Waszym śladem! :) Albo następnym razem zabierzcie mnie ze sobą, będę Wam nosić namiot i odpędzać muchy, a przy okazji sobie cichutko będę podziwiać :)
    Cudne zdjęcia, wspaniała, niezapomniana przygoda.
    Pozdrawiam ciepło jak zawsze! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha,ha...dziękujemy za bardzo miłe słowa!
      Niestety nie jesteśmy Cię w stanie zablokowac, tylko będziemy nadal kusic -)))
      Do noszenia namiotu i odpędzania much faktycznie mogłabyś się przydac.Tylko australijskie muchy nie reagują na piękne dziewczyny.To najbardziej upierdliwe stworzenia na świecie!
      Serdecznie i ciepło pozdrawiamy!!!

      Usuń
  16. Przepięknie! Zachwyciły mnie Wasze zdjęcia ♥ Krajobraz ze szczytu Mt Oberon jest fantastyczny. Chmury nad oceanem spowodowały, że zdjęcia wyglądają jak z baśniowej krainy :) Kolejny powód, by odwiedzić kiedyś Australię :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widok ze szczytu faktycznie bajeczny!Zresztą cały ten rejon jest przepiękny.
      Dziękujemy serdecznie za miłe słowa i pozdrawiamy-)

      Usuń
  17. aaa tak upierdliwe, co tam muchy kiedy takie widoki przed oczami, odgonię od Was wszystkie, biorę je na siebie! Kuście, kuście, kupię pudło chusteczek i dam radę, przyjemności przeniesienia się na chwilkę do Waszego podróżniczego, kolorowego świata sobie nie odmówię :)
    Ślę mnóstwo maltańskiego słońca! tyle mogę zrobić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Karolinko, mnie maltańskie słonko baaaardzo potrzebne!!!
      Nienawidzę zimna,a śniegu po pachy.
      Marek mieszka na stałe w Australii,a tam upały niesamowite, więc on potrzebuje lodu -).
      Jak muchy bierzesz na siebie, to się nadajesz!!
      Uściski!!
      Irena

      Usuń
  18. w zasadzie nie wiem co napisać, ten lazur? turkus? zatoki tak mnie zahipnotyzował, że czuję się oczarowana i chcę się tam teleportować-natychmiast!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj chyba nie Ty jedna, jak tak szaro za oknem.
      Dziękujemy za komentarz i pozdrawiamy-)

      Usuń
  19. Świetny poradnik! Widoki w Australii są po prostu zniewalające. Może uda mi się kiedyś tam zawędrować :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy serdecznie!
      Życzymy wyjazdu do Australii i pozdrawiamy-)

      Usuń
  20. Jestem tak zauroczona Waszymi fotografiami i lekkością stylu pisania. Fantastyczny duet!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękujemy za miłe słowa i pozdrawiamy!-)

      Usuń
  21. Niedawno napisałam pod zdjęciami Kaukazu, autorstwa mojego kolegi, że Australia i Gruzja już zapisane w planach na następne wcielenie. Kiedyś, dawno temu, na Andrzejkach laliśmy wosk. I co ja wylałam? Australię! Krainę moich marzeń. Ile lat ja się cieszyłam, że się tam znajdę. Podobno nie warto wyjawiać Panu Bogu swych marzeń, bo czasem się spełniają. Przewrotnie. No i jestem w Australii ;-) Na razie na tym blogu :-D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z Australią faktycznie łatwo nie jest, ale Gruzja? Bilety można dostać dosyć tanio, a i na miejscu - jeśli po sezonie - nazbyt drogo nie jest :)

      Usuń

Copyright © 2016 Hooltaye w podróży , Blogger